wtorek, 10 lutego 2015

"Love, Rosie" Cecelia Ahern



Cecelia Ahern to bestsellerowa irlandzka pisarka. Zasłynęła głównie dzięki powieści „PS kocham cię” i jej ekranizacji. Ja, prócz tej pozycji, miałam jeszcze okazję zapoznać się z „Zakochać się” tej autorki, a teraz, z okazji ekranizacji „Love, Rosie”, przeczytałam tę epistolarną powieść, znaną również pod tytułem „Na końcu tęczy”. Świetnie bawiłam się podczas lektury, jak i podczas seansu w kinie.

Podczas czytania „Love, Rosie” miałam okazję poznać głównych bohaterów: Rosie i Alexa, dwójkę przyjaciół znających się niemal od dziecka, których losy w pewnym momencie się rozchodzą. Alex przeprowadza się do Nowego Yorku. Wtedy zawierają nowe znajomości i znajdują swoje „drugie połówki”. Gdy już osiemnastoletnia Rosie zachodzi w ciążę z (WJEM, możecie mieć za złe, że używam tych właśnie określeń, ale nie mogłam się powstrzymać :D) Brianem Marudą, Alex „zakochuje się” w Puszczalskiej Bethany. Rosie i Alex nie odnajdują drogi do siebie, nadal uważając się za przyjaciół. Gdy kobieta wychodzi za mąż za Jakmutama, Alexowi rodzi się dwójka dzieci, a każde z inną kobietą. Nic nie wskazuje na to, by ta dwójka miała się zejść ze sobą. Czy ich droga się połączy? Możliwa jest przyjaźń między kobietą a mężczyzną?

W tej historii odnajdziecie odpowiedź na każde pytanie dotyczące przyjaźni damsko-męskiej. A powieść Cecelii Ahern dowodzi, że jest ona możliwa i… wręcz przeciwnie. Zależy, jak na to spojrzymy. Z „Love, Rosie” dowiecie się również o pasjach bohaterów, a także o problemach samotnych nastoletnich matek, które muszą przewartościować swoje życie i znaleźć inne priorytety, nie będące już ukończeniem prestiżowej uczelni i wspaniałej, pierwszej pracy. W życiu tych kobiet nie ma miejsca na rzeczy normalne dla każdej nastolatki. Ale Rosie miała dzięki temu swoją Katie…

Podczas lektury „Love, Rosie” miałam same pozytywne odczucia, jednak zanim zabrałam się za jej czytanie, byłam przerażona tym że powieść napisana jest w formie listów. Nie wiedziałam, czy autorka sprosta zadaniu, ale Ahern świetnie sobie poradziła. A ja, czytając te listy, czułam rumieńce na policzkach, jakbym czytała czyjąś korespondencję, co po części było prawdą. Jednak to wspaniałe uczucie… tego nie poczujecie podczas czytania zwykłej prozy. Nie zdajecie sobie nawet sprawy, jak pozytywnie może to na Was wpłynąć. Mam nadzieję, że też TO poczujecie. Polecam Wam „Love, Rosie”, to wspaniała lektura.



Tytuł: Love, Rosie (Na końcu tęczy)
Autor: Cecelia Ahern
Wydawnictwo: Akurat
Data wydania: 03.12.2014 
Liczba stron: 512 
Moja ocena: 7+/10

Książka bierze udział w wyzwaniu CZYTAM OPASŁE TOMISKA.

17 komentarzy:

  1. Chyba już ją wszyscy oprócz mnie czytali, ale ,,Love, Rosie" czeka cierpliwie na moim stosiku, aż przyjdzie jej kolej :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Również mam wrażenie, że każdy czytał tę książkę. :-) Przeczytaj, polecam. :-)

      Usuń
  2. Bardzo lubię klimat książek Ahern, a tej wyraźnie go czuć:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja czytałam trzy książki tej autorki: "PS kocham cię", "Zakochać się" i "Love, Rosie" i uważam, że ta ostatnia jest najzabawniejsza. :-D

      Usuń
  3. Mnie się Love, Rosie nie podobało, ale każdy ma inny gust ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie jedynie co się nie podobało, to fakt, że bohaterowie się tak długo mijali i nie mogli znaleźć do siebie drogi.

      Usuń
  4. Już po raz kolejny widzę tę okładkę. Ja też chcę przeczytać tę ksiażkę! Film również chciałabym obejrzeć :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Film się trochę różni od książki, ale zarówno książka jak i jej ekranizacja bardzo mi się podobały. :))

      Usuń
  5. Mnie też początkowo przestraszył fakt, że cała historia przedstawiona jest w formie listów. Ale tyle przeczytanych pozytywnych recenzji zrobiło swoje, więc muszę już teraz KONIECZNIE przeczytać tę książkę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie! Byłam przerażona na tyle, że nie chciałam już tej książki czytać, ale gdy zaczęłam - przepadłam. :-)

      Usuń
  6. Ja akurat uwielbiam powieści epistolarne, bo czytam je zdecydowanie szybciej niż te normalne, więc nie mogę doczekać się lektury "Love, Rosie". :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A to akurat racja, książkę przeczytałam bardzo szybko dzięki tej formie. :-)

      Usuń
  7. Boli mnie fakt, że jeszcze nie czytałam :( Oczywiście mam zamiar, ale nie mam pojęcia kiedy :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dobrze chociaż, że masz ją w planach. :-)

      Usuń
  8. Mam w planach, bo inne książki autorki które czytałam bardzo mi się podobały.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To racja, Ahern pisze fajne książki. ;-) Jeszcze się nie zawiodłam.

      Usuń
  9. Przepiękna historia. Mam w planach kolejne dzieła autorki!

    OdpowiedzUsuń