niedziela, 13 kwietnia 2014

"To wszystko przez ciebie" Anna Karpińska


Julia jako młoda dziewczyna wyjechała ze Zbiczna na studia do Warszawy. I tam już została. Prowadzi ustabilizowane życie, własną firmę, ma mężczyznę, z którym jest szczęśliwa. Jednak tę sielankę przerywa wiadomość o wypadku samochodowym, w którym zginęli jej rodzice. Akurat sprzedali dom i przeprowadzili się do Warszawy, by być bliżej córek. Bo Julia miała jeszcze siostrę Klarę. Prowizorycznie siostrę. Teraz trzydziestopięcioletnia Julia skrywa pewną tajemnicę, którą przyjdzie czas wyjawić po latach. Bo jako uczennica drugiej klasy licealnej zaszła w ciążę i… to dziecko nagle stało się jej siostrą. Rodzice kobiety uznali, że Klara powinna być ich córką, by nie zepsuć Julii młodości. Ale między nią, a rodzicami był pewien układ – wyjaśnią  Klarze prawdą dopiero, gdy ta skończy osiemnaście lat. Co Julia zrobi teraz, gdy ich zabrakło? Musi wziąć problem na własne barki i w końcu być szczerą wobec „siostry”, która zresztą wini ja za śmierć najbliższych.

Nasza bohaterka wybiera się do miejsca swojego dzieciństwa, do Zbiczna, by spakować rzeczy rodziców. Na wyprowadzkę ma jeszcze miesiąc, więc postanawia spędzić ten czas w domu na wspomnieniach. Bierze wolne w pracy i wyrusza w podróż. Na miejscu zastaje nowego właściciela, Witolda Tarczyńskiego. Jak ta znajomość wpłynie na dalsze losy kobiety?

Julia spędzając czas w domowym zaciszu, wspomina swoje życie nastolatki, która zaszła w ciążę z o wiele starszym od siebie mężczyzną w wieku szesnastu lat. Była wtedy bardzo zakochana w Leonie. Ktoś nagle podrzuca jej listy z 1994 roku, które ten pisał do ukochanej. Mężczyzna zginął w wypadku zaraz po tym, jak urodziła się Klara. To była największa miłość kobiety a także i zakazana. Rodzice Julii nie akceptowali wybranka córki i… ukrywali od niego korespondencję. Kobieta ma do nich o to straszny żal, ale teraz wie, że już nic nie zmieni. Jednak kim jest osoba podrzucająca listy? Po tylu latach? Kim są zaś mężczyźni próbujący włamać się do domu w Zbicznie? Jaką tajemnicę skrywali jeszcze rodzice dziewczyny? A jak zareaguje Klara na wieść o tym, że to Julia jest jej prawdziwą matką?

„To wszystko przez ciebie” to historia wielowątkowa. Jest w niej miłość, przyjaźń, tajemnice rodzinne, macierzyństwo i wiele, wiele innych. Świetnie ukazana panorama Brodnicy i Zbiczna wprowadza czytelnika w fantastyczny nastrój oraz nadaje klimat powieści. Książka zawiera wszystkie te elementy, które cenię w dobrze napisanej obyczajówce. To literatura współczesna na wysokim poziomie. Napisała ją autorka, która jest mi znana ze swojej poprzedniej książki „Pozwól się uwieść”. Tę pozycję uważam jednak o wiele lepszą od swojej poprzedniczki. Więc jeżeli chcesz spędzić miło czas, przy świetnej lekturze, koniecznie przyjrzyj się bliżej najnowszej książce Anny Karpińskiej. Polecam!

Moja ocena: 8/10

środa, 9 kwietnia 2014

"Pensjonat Marzeń" Magdalena Witkiewicz


Do czytania książek Magdaleny Witkiewicz nie trzeba mnie namawiać. Po przeczytaniu rewelacyjnej „Szkoły Żon” koniecznie musiałam sięgnąć po jej kontynuację. W „Pensjonacie Marzeń” poznajemy losy Julii, Marty, Michaliny i Jagody, a także nowej bohaterki – Agnieszki. Agnieszka jest trenerką i inspiracją dla takich osób jak Marta, które chcą przede wszystkim schudnąć. Jest bezlitosna w swych zmaganiach i stara się motywować Martę do dalszej walki z nadwagą. Ta jednak nie potrzebuje jej „motywacji” jaką jest ciągła krytyka i przestaje odbierać telefony od Agnieszki. Woli usiąść przed telewizorem z tabliczką pysznej czekolady. To jest przyjemne, jednak tylko do czasu. Marta czuje się z tym fatalnie. Jej waga rośnie, a już tak ładnie schudła. Było jej dwa razy mniej. Jednak mimo tego nie potrafi zmusić się do znienawidzonych ćwiczeń. Na pomoc przychodzą przyjaciółki ze Szkoły Żon. Kobiety spotykają na weekend u Jadwigi i snują plany na dalsze życie. Każda z nich opowiada co w jej życiu się zmieniło od czasu powrotu ze Szkoły.

Jadwiga nadal mieszka z mężem, do którego kompletnie nic nie czuje, poznała teraz seksownego Andrzeja. Spotykają się ukradkiem, potajemnie, a ich uczucie wzrasta z każdym dniem. Czy ta miłość przezwycięży małżeństwo z Romanem? Czy ona sama dopuści się zdrady? Ale co to za zdrada, jeśli męża ma się tylko na papierze, nie w sercu? Tego właśnie zdania jest Michalina, która namawia przyjaciółkę do „złego” czynu, do pójścia na całość. =) A co u niej? Szczęściara. Układa jej się z Jankiem, pogodziła się z matką. A mimo wszystko czegoś w jej życiu brakuje. Można by rzec: szuka dziury w całym. Michalina potrzebuje wytchnienia, chwili samotności po to, by się przekonać, że Janek to ten jedyny. I jak myślicie? Pomoże jej to? A może zrozumie, że nie są sobie pisani? Czy wręcz przeciwnie, dojdzie do wniosku, że bez tego wspaniałego mężczyzny żyć nie może?
A Julia? Julia ostatnio źle się czuje. Brak apetytu, senność, ciągłe zmęczenie. Wszystko jest nie tak. Dobrze, że w związku z Konradem jej się układa. Chociaż ten ostatnio zaczął nalegać na ślub. Ale Julia już jeden miała i wcale jej to do szczęścia nie jest potrzebne. Co ich zaskoczy w najbliższym czasie? Pewnie większość z Was już się domyśla =) Jednak to nie koniec przygód związanych z uczestniczkami Szkoły Żon. Wpadają one na wspaniały pomysł. Otwierają drugą Szkołę Żon w nowym miejscu. I znajdują do tego bajkowe lokum. Pensjonat Marzeń będzie teraz miejscem,  w którym one, jako że znają klimat panujący w Szkole Żon, będą służyły pomocą dla innych kobiet. Czy pomysł się uda? Teraz dowodzić będą Julia i Konrad. Sprostają temu zadaniu? A jakie będą nowe uczestniczki Pensjonatu?
Och, dzieje się dzieje!

Myślicie, że historia zakończy się Happy Endem?  Z pewnością, bo książki pani Magdaleny są niezwykle pogodne. Przynoszą Nam, kobietom, nadzieję na lepsze jutro. Nigdy nie pożałuję chwil spędzonych w Szkole Żon, czy w nowym Pensjonacie Marzeń. Był to dla mnie czas magiczny i wyjątkowy. Sama z chęcią wybiorę się do takiego, realnego, pensjonatu. Mimo, iż uważam pierwszą cześć za lepszą, wcale się nie zawiodłam na jej kontynuacji. Szkoła Żon dała mi lekcję poznania samej siebie. I wiecie co? Mam ochotę na więcej! Co świadczy o tym, że było warto. Polecam książki pani Witkiewicz wszystkim kobietom, które uważają, że coś w ich życiu powinno ulec zmianie. Tu nie ważne ile mamy lat, dwadzieścia czy pięćdziesiąt. Każdy czas jest dobry do zmiany. Uważam, że warto zagłębić się w lekturę książek, które nie dość, że przyjemnie się czyta, to motywują one do zmian w życiu. Nawet jeśli dotyczą one zmiany mężczyzny na lepszy model =) Nigdy nie jest za późno! Polecam.

Moja ocena 7+/10

piątek, 4 kwietnia 2014

"Miłość z jasnego nieba" Krystyna Mirek



O tej książce wiedziałam na długo przed jej premierą. Ależ ja na nią czekałam! Zapowiadała się świetna lektura. Czytałam każdą opinię na jej temat, aż w końcu sama się za nią wzięłam.

„Miłość z jasnego nieba” to moja pierwsza książka autorstwa Krystyny Mirek. Tym chętniej po nią sięgnęłam, ponieważ inne jej powieści miały wysokie notowania. Ale do rzeczy. Zakochałam się w okładce tej książki i musiałam ją zdobyć. Przedstawia ona historie miłości dwojga ludzi i próbę zmierzenia się z dość trudną przeszłością i ciężkim dzieciństwem.

Angelika ma wszystko, czego współczesna kobieta może zapragnąć. Świetna praca, pieniądze, wykształcenie, smukła sylwetka i piękno. W życiu Angeliki czegoś jednak brakuje. Spokoju ducha i… faceta. Bohaterka najnowszej książki Krystyny Mirek musi zmierzyć się z demonami z przeszłości. A że świetnie radzi sobie w pracy, ma teraz pole do popisu – jeśli uda jej się podpisać korzystną umowę z firmą z Polski, dostanie awans. Bo, warto wspomnieć, że jako młoda dziewczyna, wyjechała na studia do Monachium. Oczywiście wyjechała tam dlatego, że dostała stypendium dla osób z ciężką sytuacją rodzinną. A z tą rodziną wcale już nie utrzymywała kontaktu. Zostawiła w Krakowie dwójkę rodzeństwa i matkę. A teraz… musi przyjechać właśnie do tego miasta. Czy ta podróż odmieni jej życie?

Daniel to mężczyzna, który kobiet ma na pęczki. Przystojny, wykształcony, wysportowany. Ideał. W dodatku świetnie zarabia i niczym się nie przejmuje. W pracy ma swojego asystenta, który przy okazji jest jego przyjacielem. Żyć, nie umierać! Ale jego życie zmieni się z dniem, gdy próg jego firmy przekroczy długonoga Angelika. Co połączy tę parę? Daniel chce ją uwieść, by zmienić warunki kontraktu, który wtedy byłby korzystny jedynie dla jego firmy. Pragnie też zaciągnąć ją do łóżka. Nie zdaje sobie sprawy, ze tym razem nie pójdzie mu tak łatwo. A co, gdy obydwoje się w sobie zakochają? Co z umową, a przy tym wizją świetlanej przyszłości? Czy kobieta upora się ze swoją ciężką sytuacją rodzinną?

Tego wszystkiego możecie dowiedzieć się czytając „Miłość z jasnego nieba”. A jest to książka warta polecenia. Spędzicie przy niej miłe popołudnie i jeszcze milszy wieczór i nie zawiedziecie się. :-) Nie jest to literatura ambitna, lecz taka, przy której choć na chwilę oderwiecie się od rzeczywistości. Mnie czytało się miło i proszę o więcej takich książek! Wraz z aurą kwietniowego, bezchmurnego nieba, ta lektura wprawiła mnie w błogostan! Polecam, polecam, polecam!

Moja  ocena: 7/10


wtorek, 1 kwietnia 2014

"Intrygantki" Éric-Emmanuel Schmitt




 Wiele z Was pewnie biorąc tę książkę do ręki, miało nadzieję na świetną obyczajówkę. Co w sobie kryją „Intrygantki” Erica-Emmanuela Schmitta? Okazuje się, iż nie jest to zwykła powieść, ani żadne opowiadanie. Schmitt ukazuje czytelnikom cztery dramaty: „Noc w Valognes”, „Gość”, „Knebel” oraz „Szatańska filozofia”. Co prawda, tytuł jak i opis wydawcy znajdujący się z tyłu książki przedstawia historię tylko tego pierwszego. Tytułowe intrygantki to kobiety różniące się od siebie niemal wszystkim. Łączy je jednak jedno. Wszystkie były zakochane w Don Juanie. Zakochane, zranione, porzucone. Teraz szykują zemstę. Czy intrygę uda im się wcielić w życie? A może znów poddadzą się jego urokowi? A może Don Juan już nie jest tym samym Don Juanem?

„Gość” to historia Freuda, którego odwiedza Nieznajomy. Zbliża się II wojna światowa, jego córkę Annę zabrało Gestapo, a mężczyzna jest sam w domu i zastanawia się nad swoim dalszym życiem. Ów Nieznajomy, o dziwo, wie o nim wszystko. Zna jego przeszłość i… przyszłość. Freud myśli, że mężczyzna wymyślił sobie tę historię. A że akurat wszystko się zgadza to czysty przypadek. Kim okaże się ten niezwykły człowiek? Skąd wie co robią Gestapowcy z  jego córką? Zadziwiająca historia Freuda oraz Nieznajomego, który przedstawia się jako… Bóg.

Dwa pozostałe dramaty są o wiele krótsze i moim zdaniem mniej ciekawe. Mało co z nich wynika, jednak muszę przyznać, że zawierają pewien wątek filozoficzny. Uważam, że w książce Erica-Emmanuela Schmitta wcale nie chodzi o sens opowieści. Tu chodzi o coś zupełnie innego, głębszego, ważniejszego. Autor „Intrygantek” chciał zwrócić uwagę na ważne aspekty w życiu. I uważam, że to mu się udało. Książka, jako taka, niestety mnie nie ujęła. Z pewnością i z wielką przyjemnością sięgnę po pozostałe książki autora. Jego warsztat piśmienniczy jest tego wart. Chętnie usiądę, tak jak i tym razem, i zastanowię się nad jego opowiadaniami. Co do tej pozycji byłam trochę zawiedziona. Czyta się szybko i przyjemnie, ale czegoś mi w tych historiach zabrakło.


 Moja ocena: 6-/10

piątek, 21 marca 2014

"Chwile, których nie znamy. Opowieść o Marku Grechucie" Marta Sztokfisz



Marta Sztokfisz to znana polska dziennikarka. Zasłynęła, już jako pisarka, dzięki książce „Chwile, których nie znamy. Opowieść o Marku Grechucie”. A mnie było niezmiernie miło czytać tę publikacje, ponieważ znam autorkę osobiście. ;) To moja wykładowczyni od Warsztatów prasowych. Gdy na pierwszych zajęciach pani Sztokfisz zaprezentowała swoją najnowszą książkę, byłam sceptycznie nastawiona. Pomyślałam: „Przecież oni wszyscy piszą książki i wcale nie są one ciekawe”. Ależ się myliłam! Książka niedługo po tym trafiła w moje ręce. Dużo czasu jednak minęło zanim znalazłam odrobinę chęci, by ją przeczytać. A już od pierwszych stron opowieść o Grechucie wciągnęła mnie na dobre. Rzadko czytam biografie. Kojarzą mi się one z nudnymi lekcjami w liceum. Po tym incydencie nie mam już wątpliwości – dobre biografie istnieją. A o tym przekonacie się i Wy, czytając tę powieść. ;)

Marek Grechuta do tej pory znany był mi z „Dni, których nie znamy”. Nigdy nie zagłębiałam się ani w muzykę, a tym bardziej w jego osobę. Nie wiedziałam, co w życiu przeszedł, czego dokonał. Wiedziałam tylko, że był ktoś taki jak Marek Grechuta. Teraz już znam historie ulubionego piosenkarza mojej mamy i babci. Wiem kim był i jak daleko zaszedł. Grechuta to znana postać we współczesnym świecie. To przede wszystkim piosenkarz – poeta, który zaciekawia swoją wrażliwością oraz miłością do poezji. Każdy by mógł pozazdrościć mu chociażby sławy, ale czy ktoś pozazdrości mu choroby?
                                                       
Dużo w książce jest o rodzinie Marka, jego dzieciństwie, o ojcu, który zostawił rodzinę. Jego życie wcale nie było usłane różami. Wanda Grechuta – matka muzyka, wychowująca dwójkę dzieci (bo Marek miał młodszą siostrę Annę), często nie miała pieniędzy na życie a tym bardziej na wygórowane potrzeby syna. Współpraca z kabaretem Anawa przyniosła Markowi ogromny sukces. Ludzie go pokochali.  Później przyszła miłość, pieniądze, dziecko i choroba… A Marek Grechuta, mimo choroby psychicznej, występował dalej. Nie umiał zejść ze sceny niepokonanym.

Opowieść o Marku Grechucie to idealna publikacja dla tych, którzy w prozie szukają czegoś więcej, niż zwykłej historii, o której łatwo zapomnieć. Książka przepełniona jest licznymi fotografiami z rodzinnego albumu piosenkarza i oczywiście wspomnieniami jego znajomych czy przyjaciół. To wartościowa historia, w którą warto się zagłębić, a pióro pani Marty Sztokfisz, doświadczone przez lata, jest niezwykle wybitne. Główną myślą mojej wykładowczyni jest to, by nie nudzić czytelnika. I przyznam Wam, ani razu nie ziewnęłam. ;) Polecam z całego serca „Chwile, których nie znamy. Opowieści o Marku Grechucie”. Naprawdę warto.

Moja ocena 8+/10




poniedziałek, 17 marca 2014

"Teściową oddam od zaraz" Małgorzata J. Kursa


Małgorzata J. Kursa… z prozą tej autorki spotykam się po raz pierwszy. Jej nazwisko do tej pory nie było mi znane. Ale postanowiłam to zmienić. Czy książka „Teściową oddam od zaraz” trafiła do mego serca?

Autorka przedstawia nam historię, w której główną bohaterką jest Izabela Łęcka.i, o dziwo, nie ma ona nic wspólnego ze znaną wszystkim bohaterką „Lalki” Bolesława Prusa. A szkoda. Może dzięki takiemu zabiegowi książka okazałaby się ciekawsza?

Iza ma dosyć swojej teściowej. Co zresztą wskazuje nam tytuł powieści. I… więcej powiązań brak. Ale ważny jest fakt, iż Łęcka ma przyjaciółkę Amę, która uwikłana zostaje w tajemnicza zbrodnię swojej ciotki. I to wtedy ona staje się główną bohaterką opowieści… To w niej zakochuje się Prokurator badający sprawę i już od pierwszych stron książki wiadomo jak ta historia się skończy. Pozostaje jednak jeszcze nierozwiązana zagadka morderstwa, którą Ama stara się rozwiązać na własną rękę. Oczywiście wpada w tarapaty. Z kłopotów wyciąga ją nie kto inny jak zabiegający o jej względy Prokurator, który, swoją drogą, czekał na tę kobietę całe życie.

Książka jest tak banalna, że z jej recenzją czekałam dłuższy czas, zastanawiając się, co dobrego mogę o niej napisać. Taką literaturę czyta się szybko – przeważają w niej dialogi, których po pewnym czasie miałam dosyć. Domagałam się również obecności narratora w tej powieści. Ale nie było mi to dane tak, jak tego potrzebowałam. Z jednej strony powieść wydawała się zabawna. Z biegiem czasu i żarty autorki okazały się irytujące.

„Teściową oddam od zaraz” to książka, o której szybko się zapomina. Nie wnosi ona niczego szczególnego do naszego życia, a fabułą również nie zaskakuje. To, co dostałam w tej powieści to niskiego poziomu wątek miłosny oraz jeszcze niższego poziomu wątek kryminalny. A Wy, Drodzy Czytelnicy, jeśli macie możliwość – przeczytajcie, a może Wam się akurat spodoba? Ja jednak chcę jak najszybciej o incydencie z panią Małgorzatą zapomnieć. Z czasem sięgnę po jej inne powieści. Ale ten czas będzie długi. Muszę to odchorować – jak mam z każdą złą książką.

Moja ocena: 5/10

sobota, 8 marca 2014

"Nadzieja" Katarzyna Michalak


Katarzyna Michalak to jedna z moich ulubionych pisarek. Jej książki w moich opiniach cieszą się ogromną sławą i trafiają wprost do serca. Szczególnie lubię „Sklepik z Niespodzianką” oraz „Ogród Kamili”. Zaś, gdy ukazała się seria z czarnym kotem, jako pierwsza w moje ręce wpadła „Bezdomna”. Te dwie książki różnią się od pozostałych głównie tematyką. „Nadzieja”, tak samo jak „Bezdomna” to książki podejmujące trudną i życiową tematykę. Wcześniej o Katarzynie Michalak myślałam jak o kobiecie piszącej o marzeniach. Teraz wiem, że to pisarka różnorodna, która nie boi się wyzwań. Autorka pokazuje, że zna życie nawet od tej ciemnej strony i przekłada to na karty swoich książek.

„Nadzieja” rozpoczyna cykl serii z czarnym kotem. Główną bohaterką tej powieści jest Lilka. Poznajemy ją jako małą dziewczynkę. Jej życie od małego nie było słane różami. Ojciec alkoholik znęcał się nad nią fizycznie i psychicznie. A ludzie odwrócili się plecami. Została sama, była bita, ale dzielnie to znosiła. Jeżeli w tej sytuacji można dzielnie to znosić… Gdy na polanie poznaje rannego Aleksieja, jej życie nabiera innego znaczenia. Rozumie teraz, co to przyjaźń, miłość, rodzina i poczucie bezpieczeństwa. Strach wracał jednak wraz z powrotami do domu, do ojca tyrana. Jedynie szczęśliwa czuje się przy Aleksie. A on… musi wyjechać. Spotykają się rzadko… co jakiś czas, co kilka lat. Wtedy Liliana znów czuje się samotnie, kupuje przyjaźń koleżanek i kolegów, miewa problemy z alkoholem, narkotykami, a nawet się samookalecza.  Gdy, już jako kobieta na studiach, zachodzi w ciążę i nawet nie ma pojęcia, kto jest ojcem, bierze ślub z pierwszym natrafionym mężczyzną z Wydziału Prawa. I tak rozpoczyna nowa drogę życia u boku człowieka, którego nie kocha. A sytuacja powtarza się. Mąż też ją bije. Lilka odchodząc od ojca, nie uwolniła się od problemu przemocy domowej.  Czy będzie w końcu szczęśliwa? Czy Aleksiej uratuje ją przed mężem tyranem? Mogę Wam jedynie zdradzić, że koniec książki jest bardzo smutny.

 „Nadzieja” Katarzyny Michalak trafiła do mnie całkiem przypadkiem. Dobrze mi się czytało tę powieść, jednak muszę przyznać, że czegoś w niej brakowało. Chyba tej autentyczności. Ale chociaż pani Kasia pokazuje, że jest pisarką wszechstronną, ja jednak wolę ją pamiętać jako pisarkę „Sklepiku z Niespodzianką” czy „Ogrodu Kamili”.


Moja ocena 6/10