wtorek, 24 czerwca 2014

"Szczęściara" Kristyn Kusek Lewis


Rzadko zdarza się, że doceniamy swoje życie. Nawet, jeśli ono nie jest wcale takie złe. Uważamy, że inni mają lepiej a tylko nam, nieidealnym, zdarzają się problemy. Trawa u sąsiada zawsze będzie bardziej zielona i równo przystrzyżona. Często łapiemy się na tym, że zazdrościmy komuś łatwiejszego życia, samochodu, pieniędzy, wcale nie znając jego historii i przeżyć. Bo to, co pokazują ludzie na co dzień, jest maską.
Historia tej powieści daje do myślenia. Lecz, mimo że to grube tomisko, mało się w niej dzieje. Plusem jest to, że daje ona do myślenia, każe nam się zatrzymać na chwilę i zastanowić. „Szczęściara” opowiada historię trzech kobiet, które złączone węzłem przyjaźni, znają się niemal od zawsze. Wawerly, która jest tu narratorem, prowadzi piekarnię, która kojarzy mi się z tą z Dworca Gdańskiego w Warszawie. Kobieta zaczyna mieć problemy finansowe. Popada w długi, nie mówiąc o tym nawet swojego narzeczonemu. Zazdrości swoim przyjaciółkom, których życie z pozoru jest idealne. To kobiety, które nie muszą się martwić o finanse. Są zabezpieczone do końca życia, a Wawerly? Zaczyna popadać w obłęd. Jednak do czasu, aż dowie się prawdy o swoich najbliższych.
Kate i jej mąż to wymarzone małżeństwo. On ma szansę zostać gubernatorem Wirginii. Ona wydaje się być tym faktem urzeczona, ale nie wiadomo, co czuje i skrywa pod maską zachwycenia. Wkrótce okazuje się, że jej wyśniony mąż ma kochankę, a Kate pakuje jego rzeczy i wyrzuca z mieszkania. Nie chce go znać. I wcale jej się nie dziwię.
Amy to świeżo upieczona mama malutkiej Emmy. Jako jedyna z przyjaciółek ma dziecko i jest z tego dumna. Ma również wspaniałego męża, a jej marzenie o spełnionej rodzinie się spełniło. Ale czy wszystko w ich życiu jest kolorowe, jakby mogło się wydawać? Gdy Wawerly niespodziewanie zjawia się w domu Amy, widzi ją ubraną w dres i bez makijażu, co kobiecie nigdy się nie zdarza, i w dodatku… posiniaczoną. Mike boje ją od trzech lat. Dlaczego Wawerly i Kate tego nie zauważyły?
„Szczęściara” to książka dla każdej z nas, która dąży do perfekcyjności. Niesie ona ze sobą wiele przesłań a także porusza ciężkie tematy, którymi jest zazdrość, kłopoty finansowe, zdrada, samotność, przemoc fizyczna i psychiczna. To powieść, która pozwala nam na to, by usiąść i zastanowić się nad swoim życiem. Zaczynając ją czytać, ma się wrażenie, że to zwykły romans. Lecz nic bardziej mylnego! To świetnie napisana powieść obyczajowa, dotykająca problemy współczesnych kobiet. A mimo że książka jest dość „opasła”, czyta się ją szybko i przyjemnie, a do samej lektury zachęciła mnie jedna z moich ulubionych autorek, Magda Witkiewicz: „To książka o każdej z nas i o naszych kobiecych przyjaźniach, bez których nie wyobrażam sobie życia! Przeczytajcie, polecam, naprawdę dobra powieść”. I ja się z tymi słowami zgadzam w stu procentach!
Moja ocena 6+/10


środa, 28 maja 2014

"Bez przebaczenia" Agnieszka Lingas-Łoniewska


Agnieszka Lingas-Łoniewska to jedna z najpoczytniejszych pisarek w Polsce. Jej proza obejmuje nie tylko kryminały, ale także powieści obyczajowe, fantastykę, a nawet romans. W kręgu czytelniczym jest najbardziej lubianą autorką wielu bestsellerów, a jej każda nowość jest wyczekiwana przez fanów. Ja takim czytelniczym fanem Agnieszki Lingas-Łoniewskiej stałam się za sprawą książki „Bez przebaczenia”, która wciągnęła mnie bez reszty. Zarwałam przez nią wiele nocy, ale było warto.
Paulina Litwiak trafia do domu, do miejscowości oddalonej o czterysta kilometrów od jej miejsca zamieszkania. Trafia pod dach człowieka, który przez osiemnaście lat się nią nie interesował. A teraz wyobraża sobie, że ma do niej wszelkie prawa. Matka dziewczyny wraz z braciszkiem i partnerem zginęli w wypadku, dlatego Paulina zamieszka u ojca i będzie pod jego opieką. Sprawy nie wyglądają tak łatwo, jakby mogło się wydawać. Paulina odzyskała chwilową uwagę ojca, ale nie zaznała zrozumienia z jego strony.
Adam Latkowski to wojskowy, żyjący wedle rygorystycznych zasad. Gdy sprowadza swoją córkę do rodzinnego domu, od pierwszego dnia jej nie toleruje. Nie zaznają zrozumienia, mimo że są dla siebie najbliższymi ludźmi. Przynajmniej są nimi z pozoru. Bo Paulina nie może przyzwyczaić się do zasad panujących w tym domu i nienawidzi ojca za to, że zabrał ją ze szkoły, w której dziewczyna miała w tym roku robić maturę, miała swoich przyjaciół i znajomych. Osiemnastolatka trafia do miasta, w którym żyje się zupełnie inaczej niż w reszcie świata; tu każdy wojsku poświęca swoje życie. Wojsku i zasadom w nim panującym.
Paulina, mimo że nie może pogodzić się z decyzją ojca, musi się zaklimatyzować w nowym miejscu. Czas zajmuje nauką i chodzeniem do biblioteki, w której przesiaduje całymi dniami, nie chcąc wracać do domu. Tam poznaje przystojnego Piotra Sadowskiego. Tylko, że on pracuje z jej ojcem. Paula nie może pogodzić się z faktem, że zakochuje się w wojskowym, ale… miłość nie wybiera. Dziewczyna podchodzi do związku z dystansem, a po czasie zatraca się w nim zupełnie. Terryzowana przez ojca nie wierzy, że może ułożyć sobie życie z Piotrem. A on staje się dla niej oparciem i nadzieją na lepsze jutro. Ich miłość rozwija się stopniowo, małymi kroczkami, ale zmierza do wielkiego uczucia, które zagości w ich życiu na długo.
Para rozstaje się ze sobą z powodu pewnej Zośki, która zakochana w Sadowskim, robi wszystko, by ich rozdzielić. Mężczyzna po rozstaniu z Pauliną wyjeżdża na roczną misję do Brukseli. Gdy dziewczyna chce się z nim skontaktować, poradzono jej, by napisała do Piotra list. I tak też robi. W swoim liście przeprasza go za wszystko, wyjawia mu swoją miłość a także pewną tajemnicę. Nie wie teraz, że list nie zostanie dostarczony… Tak kończy się pierwsza część świetnie skonstruowanej powieści Lingas-Łoniewskiej.
Druga część dzieje się sześć lat później. Paulina dostała się na wymarzone studia i rozpoczęła dobrze prosperującą pracę. Ma synka, Maxa, którego kocha nad życie. Jej świat burzy wiadomość o śmierci ojca. Co znaczy, ze będzie musiała zmierzyć się ze swoją przeszłością. Musi odwiedzić mieście, w którym spotkało ją wiele przykrych, ale i przyjemnych rzeczy. Gdy zjawia się na miejscu, z pociągu odbiera ją… Piotr. Teraz jest jeszcze bardziej przystojny, ale… zaręczony. Paulina utwierdza się w przekonaniu, że oni są już przeszłością, a co było już nie wróci. Najgorsze jest to, że Piotr, jej zdaniem, udaje, że o niczym nie wie. A ona nie zamierza mu się narzucać ze swoim synem. Tylko kobieta nie wie, że Piotr nie ma o niczym pojęcia.
Paulina i Piotr to para, której los dał drugą szansę. Ale czy oni będą potrafili z niej skorzystać? Schować dumę głęboko w kieszeń i przebaczyć? On jest w końcu zaręczony z Zośką a ona mieszka kilka godzin jazdy samochodem stąd. Gdy mężczyzna dowiaduje się, że jest ojcem, szaleje z radości, ale i ze złości na kobietę, że o niczym mu nie powiedziała. Wtedy Paulina zdaje sobie sprawę, że on żadnego listu od niej nie dostał. Los postanowił złączyć tę parę na nowo, a to czy im się uda mimo wielu przeciwnościom losu, przeczytacie na kartach tej emocjonującej i trzymającej w napięciu do ostatnich stron, powieści.
Agnieszka Lingas-Łoniewska stwarzając swoją historię zadbała o każdy szczegół. Dobrze skonstruowane postacie, lekki język, emocje i mądre cytaty – to wszystko stawia powieści wysoką notę. Autorka ukazuje wartości, jakie niesie ze sobą pierwsza miłość. Pokazuje, że jeśli raz się w niej zatracimy – nie ma już dla nas ratunku. Mnie ta powieść podobała się szczególnie, bo dotyka osobiście  moją historię pierwszej miłości, która zniknęła na jakiś czas, ale może kiedyś wróci. Dzięki tej książce wiem, że nigdy nic nie wiadomo, wszystko jest możliwe, a każdy błąd można szybko naprawić.
Książka pani Agnieszki to sposób na miło spędzony czas. Dotyka problem, który dotyczy niemal każdego z nas i robi to z taką doskonałością, że książkę aż chce się chłonąć. Wspomniałam, że „Bez przebaczenia” jest lekturą niezwykle emocjonującą i tego podsumowania będę się trzymać. Bo przy lekturze tej powieści udało mi się wzruszyć, co zdarza się rzadko. Na takie historie jestem niezwykle wrażliwa. Polecam książkę każdemu, szczególnie kobietom, które są miłośniczkami romansów i powieści obyczajowych. Jeśli chcesz poczuć magię pierwszej miłości, koniecznie sięgnij po „Bez przebaczenia” Agnieszki Lingas-Łoniewskiej.

Moja ocena: 8/10

Za możliwość przeczytania książki dziękuję grupie „Czytamy polskich autorów”.        

 

wtorek, 20 maja 2014

"Coraz mniej olśnień" Ałbena Grabowska - Grzyb


 „Coraz mniej olśnień” to książka, która wzbudza ogromne emocje. Łączy ze sobą losy trzech kobiet, które, paradoksalnie, nie powinny mieć ze sobą nic wspólnego. Każda bohaterka była na swój sposób irytująca, a jej zachowanie wołało o przysłowiową pomstę do nieba. Ale to też sprawiło, że czytelnik nie może oderwać się od lektury.  Powieść Ałbeny Grabowskiej – Grzyb to studium z życia trzech dorosłych kobiet, które wpadły w szpony niezadowolenia, przegranego życia, które nie ułożyło się tak, jak powinno.

Lena to stylistka pracująca w prestiżowym piśmie o modzie. Jej słodka sielanka kończy się z dniem, w którym kobieta zostaje zwolniona. Ależ ja tej Leny nie lubiłam! Denerwowała mnie na każdym kroku, ale wraz ze stronicami książki i ona się zmieniała. Po utracie pracy nie mogła zrezygnować ze swojego wygodnickiego życia. Musiała znaleźć nową pracę, jednak z niej tez zostaje zwolniona. Co ona teraz zrobi? Otóż nadarza się okazja. Szantażuje swojego byłego kochanka, która ma już swoją rodzinę. On, w zamian za seks i milczenie, opłaca jej mieszkanie. To już zawsze jakaś oszczędność, jednak nie wystarczy na życie na wysokim poziomie. Przypadkowo trafia jej się propozycja opieki nad niewidomą poetką – Elą. Tak jak Marlena opierała się przed podjęciem tej pracy, tak teraz stała się najlepszą przyjaciółką Ślepelli, którą kobieta tak nazywała w myślach, a którą łączy z nią podobna sytuacja rodzinna i wiele innych rzeczy.

Poznajemy także Marię, znienawidzoną przez wszystkich dziennikarkę, która swoją oschłością i wyglądem odstrasza. Nie układa jej się w małżeństwie, ale kobieta liczy na owocującą karierę. Pewnego dnia idąc ulicą spotyka swoją przyjaciółkę, która kilka lat temu… zginęła w wypadku. Maria rozpoczyna własne śledztwo, ale wszystkie tropy zawodzą. Jest jednak pewna, że to była JEJ Alina. Pod pretekstem pisania książki o osobach, które przeżyły tragedię, podejmuje się próby odnalezienia przyjaciółki. Jednak, gdy mówi o tym komukolwiek, nikt jej nie wierzy. Zresztą, kto by uwierzył? Czy kobiecie uda się udowodnić, że Alina nadal żyje? Tym bardziej teraz, gdy okazało się, że jej mąż i Alina mieli romans?

Alina wie, że Maria zrobi wszystko, by ją odnaleźć.  Tym bardziej po tym, jak spotkała ją na ulicy. A ona tylko uciekła od niekochającego męża i znienawidzonych dzieci, szczególnie od córki, z którą nigdy się nie rozumiała. Trafiło jej się po prostu szczęście, z którego musiała skorzystać. Teraz miała swoje nowe życie i pożegnała się z przeszłością. A to, że zostawiła rodzinę? Ważna była ona.

„Coraz mniej olśnień” to moje pierwsze spotkanie z twórczością Ałbeny Grabowskiej – Grzyb. Ale jakże udane! Jest to wielowątkowa powieść, która w pewnym momencie złącza ze sobą wszystkich bohaterów. Niezwykle skonstruowane postacie, rzetelne studium ludzkich cech i pragnień. Niekoniecznie tych najlepszych. Bo bohaterki tej powieści zostały ukazany w dość negatywnym świetle. Nie dało się ich lubić. Ale książkę chce się chłonąć, poznawać  bardziej, by szybko dotrzeć do upragnionego końca. Choć muszę przyznać, że się nią „kosztowałam”. Życzę sobie i Wam więcej takich książek i z pewnością przeczytam pozostałe propozycje autorki, bo teraz stałam się miłośniczką jej prozy. A lektura? Moją ulubioną. Polecam!!!


Za możliwość przeczytania książki dziękuję autorce i grupie „Czytamy polskich autorów”.

Moja ocena 8/10


piątek, 9 maja 2014

"Meksykańska miłość" Karolina Pastuszak


„Meksykańska miłość” to druga książka młodej pisarki Karoliny Pastuszak. Ale pierwsza, którą miałam okazję przeczytać. Zupełnie nie wiedziałam, czego mogę się spodziewać. A może to i lepiej? Bo książka podobała mi się etapowo.

Aleksandra, główna bohaterka, postanawia zmienić swoje życie i wyjeżdża na drugi koniec świata – do Meksyku. Ma tam zapewniony półroczny staż w wydawnictwie, co jej, jako początkującej dziennikarce, pomoże nabrać doświadczenia. Już w samolocie poznaje zabawnego Francuza, który umila jej długą podróż. Dodatkowo leci w to samo miejsce, co ona, ale na wakacje. Louis staje się dla kobiety wsparciem. Gdy docierają na miejsce, Aleksandra ma obawy, co zastanie w wydawnictwie, gdzie nikogo nie zna i początkowo spędza czas z przyjacielem poznanym na lotnisku. Okazuje się jednak, że jej obawy były zbędne i zyskuje w nowej pracy wiele znajomości, które zaowocują przyjaźnią i… miłością. Już na samym wstępie poznajemy Corinę, która łapie świetny kontakt z nowicjuszką, a niebawem pojawia się niezwykle przystojny Santiago i… zakochują się w sobie od pierwszego wejrzenia. Ich miłość rozwija się dynamicznie, a po niedługim czasie para postanawia zamieszkać razem. Jednak nie wszystko jest takie idealne, jakby się wydawało.

Ola w wydawnictwie poznaje szefa, który od jej przyjazdu nie zamienił z nią nawet słowa. Wszyscy ją zapewniali, że Diego – jej szef – jest świetną osobą. Dla niej okazał się zimnym gburem, pozbawionym uczuć. Pewnego dnia to wszystko będzie miało okazję się zmienić. Diego daje Aleksandrze do korekty książkę prestiżowego autora, znanego na całym świecie. Ola, aby skończyć to zadanie przesiaduje w firmie nadgodziny. Gdy około dwudziestej trzeciej ktoś zbliża się z ciemnego korytarza do jej gabinetu, kobieta, nie myśląc zbyt wiele uderza napastnika metalowym dziurkaczem w skroń. Przestępcą okazał się nie kto inny jak Diego… Kobieta przygotowała się więc na najgorsze. Właśnie zrobiła krzywdę swojemu szefowi… Uznała, że nie ujdzie jej to płazem i zostanie zwolniona. Ale od tego właśnie zaczęła się ich przyjaźń. Zaś Santiago, obecny chłopak Aleksandry, nie może pogodzić się z faktem, że jego ukochana przyjaźni się z tym człowiekiem. Co ich łączy? Co się stało w przeszłości pomiędzy mężczyznami? I jak to wpłynie na związek tych dwojga?

Książkę Karoliny Pastuszak nie zaliczam do ulubionych, ale to nie znaczy, ze mi się nie podobało. Fajnie wypoczęłam przy tej lekturze i nie żałuję, że po nią sięgnęłam. „Meksykańska miłość” nie należy do książek, które TRZEBA przeczytać. Jest ona zwykłym czytadłem, po który sięgniemy bez najmniejszego wysiłku. Wspomniałam na początku, że książka podobała mi się etapowo. Jej początek oceniłam bardzo dobrze i wiązałam z nią wysokie nadzieje. Jednak z biegiem stron nie znalazłam w niej niczego, co mogłoby jakoś wypłynąć na wyższą ocenę. A końcem się po prostu rozczarowałam. Był on niezwykle przewidywalny, a bohaterowie mieli zbyt prostą drogę do siebie. Bez żadnych wzlotów i upadków. Ciągła prosta. Ale polecam dla wypoczynku.

 
Moja ocena 6/10

wtorek, 6 maja 2014

"Przebudzenie. Łatwopalni II" Agnieszka Lingas - Łoniewska


„Łatwopalnych” Agnieszki Lingas – Łoniewskiej czytałam już dwukrotnie. Po pierwszym jej przeczytania miałam mieszane uczucia. Gdy wzięłam się za „Przebudzenie”, zdałam sobie sprawę, że nic z pierwszej części nie pamiętam. Musiałam odświeżyć sobie lekturę i wtedy to się stało! „Poczułam” tę książkę i emocje z nią związane. Skończyłam w jeden wieczór, by jak najszybciej dać upust ciekawości związanej z dalszymi losami bohaterów. I było równie emocjonująco. Poznajemy dalsze losy Moniki, Jarka i Grześka oraz innych drugoplanowych bohaterów, którzy w „Przebudzeniu” dostają nowe, znaczące role.

 
W Monice zachodzą zmiany. Musi zdecydować czy chce być z Grześkiem, który dziesięć lat temu zostawił ją dla wałbrzychskiej miłości, czy raczej wybierze Jarka – mężczyznę o dość skomplikowanej przeszłości, który wpadł w jej życie jak huragan i sprawił, że odżyła. Kobieta jest w ciąży, ale nie mówi o tym Jarkowi, który wrócił po kilku miesiącach rozłąki. A w tym czasie do kobiety zdążył zbliżyć się Grzegorz, który zadeklarował, że zaopiekuje się jej dzieckiem. Tym bardziej chętnie, bo jest już po rozwodzie. Ale to nie zmienia faktu, że córeczka, którą Monika nosi pod sercem jest Jarka. Zawiłe są losy tej naszej bohaterki. Kocha dwóch mężczyzn jednocześnie, ale każdego inną miłością. Którego z nich wybierze? Tego dowiecie się czytając tę powieść. Jedno Wam powiem, gdy Monika dokona wyboru, jej sielanka nie potrwa długo. W drugiej części „Łatwopalnych” pojawi się wątek porwania i próba gwałtu. To wszystko przeżyje kobieta, która jest już w zaawansowanej ciąży. Kto próbuje zniszczyć jej życie? Oraz zastanawiające pytanie: kto uratuje Monikę ze szponów porywaczy?

 
„Przebudzenie” Agnieszki Lingas – Łoniewskiej  to emocjonujący romans, do którego zostały wplecione drobne wątki sensacyjne, co jeszcze bardziej podsycało moją ciekawość. O ile w „Łatwopalnych” Monika była skrytą, szarą myszką, o tyle w „Przebudzeniu” staje się kobietą spełnioną, szczęśliwą i kwitnącą. Przemiana bohaterki jest zaskakująca i wychodzi jej na plus. Z niecierpliwością czekam na „Wybaczenie”, w którym zostaną ukazane losy Sylwii i Berniego, których historia złączyła ze sobą niespodziewanie. Tylko czy sielanka Moniki i jej wybranka będzie trwała długo? Polecam Wam z całego serca „Przebudzenie”. Jeśli chcecie odpocząć przy znakomitym romansie, który „sam się czyta”, sięgnijcie koniecznie po tę książkę.

 
Moja ocena 8/10

wtorek, 29 kwietnia 2014

"Oskarżyłam księdza.Historia Ewy Orłowskiej"


Oskarżonych księży o pedofilstwo jest coraz więcej. Ale jak wiadomo, w każdym środowisku znajdzie się jakaś czarna owca. A historia Ewy Orłowskiej jest znana medialnie, jednak ja byłam w tamtym czasie zbyt mała, by o tym słyszeć. Dlatego teraz chciałam poznać tę historię, która działa się tak blisko nas i tak stosunkowo niedawno. A takie dzieciństwo mogło spotkać każdego z nas, aż dziękuję Rodzicom za moje beztroskie dzieciństwo.

Ewa Orłowska od małego miała bardzo ciężkie życie. Nie była akceptowana przez rodzeństwo, rodzice się jej wyrzekli i ośmieszali pod każdym względem. Mówiono, iż nie jest ich i ktoś ją podrzucił, lub inna historia, że znaleziono ją w lesie. I taka też się czuła – obca, niczyja, nikomu niepotrzebna. Otuchą dla tej zagubionej dziewczynki okazał się ksiądz Moskwa. Tłumaczył, że jest dla niej jak ojciec i matka. Znał sytuację jej rodziny i postanowił to perfidnie wykorzystać. Płacił matce Ewy za odwiedziny w ich domu i, co ciekawsze, za to, by dziewczynka mogła u niego nocować. Ksiądz nie miał skrupułów. Wykorzystywał dziewczynki nawet na lekcji religii. I nikogo to nie dziwiło. Mnie zastanawia jedno. Czemu rodzice na to zezwalali? Jak mogli sprzedawać własne dzieci za marne grosze? Przecież żadna kochająca matka by do tego nie dopuściła dobrowolnie. A ja nadal nie mogę zrozumieć postępowania tych ludzi. Czy pieniądze były aż tak ważne? Ważniejsze od godności własnych dzieci?

Wiele czasu minęło, zanim Ewa Orłowska postanowiła zgłosić sprawę do Sądu. Chciała o tym zapomnieć, a poza tym bała się ludzi i księdza, który nadal służył parafii w Mszanie. Gdy sprawa ujrzała światło dzienne, sąsiedzi ją znienawidzili. Napadali, wyzywali, szykanowali. Podłość ludzka nie zna granic. A dodatkowo nikt tej kobiecie nie wierzył. Została sama z dziećmi, które chciała chronić. Dodatkowo na jaw wyszło, że ten uwielbiany przez wszystkich ksiądz Moskwa, molestował również jej córki. Pani Orłowska nie mogła tej sprawy tak zostawić. I po wieloletnim sądowaniu się z księdzem i z ludźmi z okolicy, sprawę wygrała. Ale czy do końca? Ksiądz, dostawszy wyrok w zawieszeniu, uznany za winnego, nadal służył parafii w Mszanie i uczył dzieci w szkole. Kilka osób widziało nawet, jak woził dzieci swoim samochodem. Czemu nikt nie chciał uwierzyć w winę księdza – pedofila?

Takie sprawy trzeba nagłaśniać. Należy walczyć o sprawiedliwość i godność. „Oskarżyłam księdza. Historia Ewy Orłowskiej” to bardzo mocna powieść faktu. Wymierza ona policzek polskiemu kościołowi i jest bardzo odważna. To historia kobiety, która mimo wielu przykrości w życiu dała radę podnieść się z dołka, który wykopało jej życie. I zrobiła to z podniesioną głową. To opowieść o kobiecie, która wiele wycierpiała, ale wyszła z tego z godnością. I jeżeli macie ochotę na mocną, prawdziwą historię, koniecznie sięgnijcie po ten egzemplarz. Może wstrząśnie Wami, tak jak mną.
Polecam!

Moja ocena 6+/10

wtorek, 22 kwietnia 2014

"Zagubiona przeszłość" Jodi Picoult


Któż nie zna prozy Jodi Picoult? Niemalże każdy książkoholik spotkał się nie raz z tym nazwiskiem. A jeśli nie, szybko może to nadrobić. Książki tej, znanej na całym świecie, amerykańskiej pisarki znajdziecie w każdej bibliotece. Ja w ten sposób nabyłam „Zagubioną przeszłość”. Już wcześniej wiedziałam, że autorka lubi poruszać trudne, kontrowersyjne tematy. Ten, w dużej mierze, też taki był.

Delia Hopkins zajmuje się odnajdywaniem zaginionych ludzi. Ma do tego celu specjalnie wytresowanego psa – Gretę. Ale głównym jej zajęciem jest bycie matką. Delia ma wspaniałą córeczkę Sophie oraz narzeczonego Erica. Mieszka z nimi także ukochany ojciec kobiety – Andrew, a w domu obok niezawodny przyjaciel z dzieciństwa Fitz. Delia, Erick i Fitz znają się niemal od zawsze i przyjaźnią aż do tej pory. Z tym, że Erick jest teraz jej narzeczonym. Ale nie to jest głównym wątkiem powieści. Naszej głównej bohaterce każdej nocy śni się cytrynowe drzewo. Jej przyjaciel, Fitz, który jest dziennikarzem bardzo znanej gazety w stanie New Hampshire, pomaga dowiedzieć się, co to może oznaczać. Tego dnia do domu Delii przyjeżdża policja i zabiera jej ojca do aresztu za to, że w przeszłości porwał 4-letnią dziewczynkę. Kim okaże się porwana? Otóż tą zaginioną, dwadzieścia osiem lat temu dziewczynką, okazała się właśnie… Delia. Kobieta nie wie już co myśleć, nic nie pamięta, a jej dzieciństwo przy ukochanym ojcu było szczęśliwe. Sprawą zajmie się Erick, który jest adwokatem, bo o to prosi jego narzeczona. Czemu Andrew porwał ją z rąk matki? A może prawda nie jest taka, na jaką wygląda? Co się kryje w cieniu tej zbrodni? Czy mężczyzna zostanie skazany? A co ma myśleć Delia, kobieta, która w dzieciństwie została porwana przez własnego ojca wtedy, gdy jej córkę ktoś zabiera? Zrozumie postępowanie ojca czy wręcz go potępi?

„Zagubiona przeszłość” to dość intrygująca lektura. Nie jest ona banalna. Wręcz przeciwnie – niesie w sobie przesłanie. Książka pod względem psychologicznym jest perfekcyjnie dopracowana. Świetnie wykreowani bohaterowie, którym Jodi Picoult nadaje autentyczności. Miałam chęć chłonąć tę książkę, by jak najszybciej dobrnąć do ostatnich stron. Byłam bardzo ciekawa jak ta historia się zakończy. Czy winny zostanie skazany i dlaczego dopuścił się tego czynu? To były pytania, które często zadawałam sobie podczas czytania. Jedynie na minus są obszerne opisy arizońskich sądów i zasad w więzieniu oraz powolna ciągłość akcji. Mimo to oceniam tę książkę pozytywnie. Polecam =)

Moja ocena 6/10